MENU


AKTUALNOSCI

BIULETYN

ARTYKUŁY

Ks. Peszkowski

HARCERSTWO

RECENZJE

ZDJECIA

WIZYTY

MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI


08.09.2010

Zaproszenie na mszę i odsłonięcie pomnika ks. Peszkowskiego.



30.04.2010




03.11.2006

Drodzy Rodacy!
Ukochane Rodziny Katyńskie!

Pragnę z wielką radością zawiadomić Was, że 1 listopada we wszystkich miejscach Golgoty Wschodu – w Katyniu, w Charkowie, w Miednoje, delegacje złożyły kwiaty i zapaliły lampki. Także w Moskwie miejsca upamiętniające tragedie Polaków zostały nawiedzone. W Kościołach odbyły się Msze święte w intencjach pomordowanych na Wschodzie.

Wiedzcie, że w dniach 3 – 5 listopada br. w Moskwie odbędzie się Narada Przewodniczących Organizacji Polonijnych z Federacji Rosyjskiej, której współorganizatorem jest Ambasador Polski w Moskwie Pan Jerzy Bahr – wspaniały człowiek. Zaskarbił sobie nasze serca, swoją obecnością podczas dorocznej pielgrzymki Policji Polskiej do Miednoje.

Współorganizatorami Narady Przewodniczących jest Kongres Polaków w Rosji”, Federalna Polska Narodowo-Kulturalna Autonomia, która działa na terenie Federacji Rosyjskiej pod przewodnictwem Pani Haliny Subotowicz – Romanow.

Bardzo bogaty program obrad zawiera także zagadnienie opieki nad cmentarzami i miejscami pamięci narodowej. Jak wiecie, w Polsce znajdują się 732 cmentarze, na których pochowani są Rosjanie. Dbamy o nie i szanujemy je.

Uczestnicy odwiedzą także cmentarz wojenny w Miednoje, gdzie zostanie odprawiona 13 XI Msza święta.

Podczas spotkania omówione zostaną m.in. ramy prawne działalności organizacji polonijnych w Federacji Rosyjskiej w świetle ostatnich zmian w prawodawstwie rosyjskim oraz współpraca organizacji polonijnych z lokalną administracją rosyjską.

Poruszane będą zagadnienia współpracy z Polską: zapraszanie nauczycieli z Polski, rekrutacji na studia w Polsce, procedury przyznawania stypendiów i in.

Omówiono też różne formy wspomagania Polaków na Wschodzie.

Bogu dobremu dziękuję za to, że mogłem być świadkiem narodzin Kongresu Polaków w Rosji i honorowym członkiem tej organizacji. Ogromnie potrzebna jest współpraca z naszymi Rodakami za wschodnią granicą i wrażliwość na ich potrzeby i problemy.

Proszę Was, Drodzy Rodacy, ukochane Rodziny Katyńskie i wszystkich dotkniętych Golgotą Wschodu o wsparcie modlitewne. Narada ta jest bardzo ważna zarówno dla nas jak i dla naszych Rodaków mieszkających i działających w Rosji.

         SZCZĘŚĆ BOŻE! NIECH DOBRY BÓG BŁOGOSŁAWI!

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

i Pomordowanych na Wschodzie




02.11.2006

Listopad to czas specjalnej modlitwy i przeżywania tajemnicy Świętych Obcowania. Pochylamy się nad misterium śmierci, nie ustajemy w modlitwie za zmarłych.

Te pełne zadumy dni są szczególne dla wszystkich tych, którzy są dotknięci Golgotą Wschodu, których bliscy zostali zamordowani w Katyniu.  Podczas ekshumacji w Katyniu znaleźliśmy przy poruczniku Witoldzie Klarnerze z Warszawy, ich skarb dla nas bezcenny – modlitwę. Dziś pragnę przekazać Wam ten dar modlitwy. Wszyscy, którzy tę modlitwę odmawiali są w ramionach Najmiłosierniejszego Boga. Niech ta modlitwa stanie się mistyczną więzią nas w drodze do nich.

Powtarzajmy słowa modlitwy pozostawionej nam przez naszych pomordowanych braci, bądźmy z nimi myślą i sercem. Niech będzie ona pomocą w naszym spełnieniu, niech wleje w nasze dusze wiarę, nadzieję i miłość. Miłość do naszej Ojczyzny, do bliźnich, do świata. Niech to nasze modlitewne spotkanie z tymi, których już nie ma wśród nas będzie pewnym misterium przeżywania najistotniejszych spraw doczesnych, niech będzie wspólnym wołaniem do Boga oPolskę, za którą oni już oddali swój skarb bezcenny – swoje życie. Ich modlitwa z głębi udręczonych serc niech będzie pomocą, ratunkiem, wybawieniem. Módlmy się z nimi! ...

Z głębi udręczonych serc wołamy do Ciebie Panie

Nędzne strzępy oderwane piorunem Twego wyroku od ziemi ojczystej i wichrem Twego gniewu ciśnięte w daleką obczyznę.

Przez przyczynę Panny Najświętszej Matki Boga Żywego, która od wieków zlewać raczyła na Polskę z Jasnej Góry, Ostrej Bramy czy Zebrzydowskiej Kalwarii strumienie łask swoich – Błagamy Cię Panie

o moc cierpliwości i wytrwania o możliwość dalszej walki orężnej za Polskę o opiekę Twą Boską - Błagamy Cię Panie

nad krajem zbeszczeszczonym przez wrogów.

O dar wiary niezłomnej w tryumf Twego imienia.

O dar nadziei, że nikłemi siłami swemi potrafimy się przyczynić do tego tryumfu.

O dar miłości czynnej i żywej dla udręczonej Ojczyzny

O dar miłosierdzia dla naszych nieprzyjaciół

   - Błagamy Cię Panie

o Polskę wolną i niepodległą - Błagamy Cię Panie

o Polskę sprawiedliwą dla wszystkich swych synów - Błagamy Cię Panie

o Polskę miłosierną dla ubogich i uciśnionych - Błagamy Cię Panie

o Polskę czystych rąk - Błagamy Cię Panie

o Polskę wzniosłych serc - Błagamy Cię Panie

o Polskę wielką, rządną i dobrą - Błagamy Cię Panie

o dar wielkiego serca, jasnego umysłu dla przewodników narodu, a dla nas o męstwo i szczęśliwy powrót do domu i rodzin naszych - Błagamy Cię Panie

Przez Chrystusa Pana naszego Amen.

( Modlitwa napisana przez jeńców wspólnie z ks. ppłk. Czesławem Wojtyniakiem, znaleziona podczas ekshumacji w Katyniu przy por. Witoldzie Klarnerze z Warszawy)


ks. prałat Zdzisław J.Peszkowski
Kapelan Rodzin Katyńskich
i Pomordowanych na Wschodzie

Warszawa, Dzień Zaduszny




01.11.2006

BOŻE, DAJ IM NIEBO

Te szczególne dni listopadowe każdego roku przeżywamy w tajemnicy Świętych Obcowania, w szczególnej więź z naszymi Najdroższymi, którzy odeszli już do Pana. Klękamy w zadumie przy grobach i pochylamy się nad śmiercią człowieka. Nie ustawajmy w modlitwie za zmarłych, bo „...oni są już w ramionach Boga, a my w drodze do nich...”.

Ten czas jest szczególnie trudny dla tych wszystkich, którzy są dotknięci Golgotą Wschodu, których prochy bliskich są rozsiane na „nieludzkiej ziemi”. Polska tradycja nakazuje odwiedzanie w te dni grobów swoich bliskich, zapalenie zniczy, złożenie wieńców i kwiatów. A na tak wielu mogiłach gdzieś w świecie nikt nie zapali lampki, nikt nie złoży kwiatów. Pamiętajmy o naszych pomordowanych Braciach, bądźmy z nimi choć myślą i sercem, łączmy się w modlitwie przy Krzyżu – symbolu męczeńskiej śmierci Chrystusa. To przecież bohaterstwu ich cierpienia zawdzięczamy naszą wolność i naszą niepodległość.

To również dobry moment na refleksje, także nad własnym życiem, nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. To też szczególny czas pochylenia się nad historią Kościoła i historią Polski. Tworzyli ją przecież ci co odeszli. Pielęgnowanie pamięci o naszych bliskich, to także dobra lekcja dla potomnych. Mówi się przecież, że człowiek żyje tak długo, jak długo trwa o nim pamięć.

Dla nas Polaków są dwa szczególne miejsca, przy których pragnie znaleźć się, w tych dniach. Pierwsze z nich to katedra warszawska św. Jan Chrzciciela, gdzie spoczywa Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński – Ojciec Narodu, mąż stanu, który przeprowadził nas przez najtrudniejsze czasy. Drugie to podziemia bazylika św. Piotra w Rzymie, miejsce spoczynku Jana Pawła II. Tam jak za Jego życia, czekając w kolejce na spotkanie z Nim, możemy w rozmodleniu i zadumie robić rachunek sumienia osobisty i narodowy.

PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ ostatnia książka jaką zostawił nam Ojciec Święty Jan Paweł II, jako dar serca i swoisty testament, w tych dniach możemy wypełniać w specjalny sposób. Pamięć o naszych bliskich to nasz obowiązek, bo jak mówił Adam Mickiewicz „Jeśli zapomnę o Nich ty Boże na niebie zapomnij o mnie”.

Dziś, jako Kapelan Pomordowanych na Wschodzie, proszę wszystkich nie zapominajmy! Wszystko, co związane z Golgotą Wschodu staje się teraz probierzem naszego stosunku do przeszłości, do zrozumienia, że jeszcze ciągle ogrom tragedii, jaką przyniosła II wojna światowa nie został rozliczony. Ta rana wciąż jeszcze krwawi. Każda część Polski, każde miasto i społeczność musi dawać dowody, że pamięta, że dba o to, aby jej mieszkańcy, a przede wszystkim młode pokolenie wiedziało, kim są i za jaka cenę zyskali wolność. To o mogiłach bohaterów Golgoty Wschodu powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II: „...Klękamy przy nieznanych mogiłach z ta świadomością, że zapłacili oni szczególną cenę naszej wolności. Dali – rzec można – definitywny kształt tej wolności, klękamy zwłaszcza przy mogiłach katyńskich. Sprawa Katynia jest stale obecna w naszej świadomości i nie może  być wymazana z pamięci Europy.”

W tajemnicy naszej wiary, w prawdzie Świętych Obcowania, pochylam się nad wszystkimi bliskimi mojemu sercu. Nad tymi, którzy leżą samotnie w nieludzkiej ziemi, nad harcerkami i harcerzami, którzy odeszli na wieczną wartę, Krechowiakami, nad moimi z Sanoka...

Mój Boże daj im niebo!

 

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

i Pomordowanych na Wschodzie



13.10.2006

Warszawa, 13 października 2006 r.

 

POKOJOWA NAGRODA NOBLA

W dniu 13 października 2006 roku, w święto Matki Boskiej Fatimskiej, ogłoszono laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Został nim Muhammad Yunus „bankier biednych”, profesor ekonomii z Bangladeszu, założyciel Grammeen Bank, człowiek wielkiego serca. Całą swoją wiedzą i pomocą pragnął służyć przede wszystkim ubogim. Wierzył, że ludziom w tym biednym kraju, jakim jest Bangaldesz, można i należy pomagać, aby mogli godnie żyć. Udowodnił, że ludzie nie muszą być skazani na nędzę. Założył Grammeen Bank, który dzięki mikropożyczkom umożliwił powstawanie małych przedsiębiorstw i zapewnił pracę wielu, wielu ludziom w krajach Trzeciego Świata.

            „Każdy człowiek na ziemi ma zarówno potencjał i prawo do przyzwoitego życia. (...) Nie będzie można osiągnąć trwałego pokoju, dopóki duże grupy ludności nie znajdą sposobu na wydostanie się z nędzy” – tak uzasadnił Komitet noblowski przyznanie Nagrody Muhammadowi Yunus.

            Ja, ocalony Jeniec z Kozielska, Kandydat do pokojowej Nagrody Nobla zgłoszony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, pragnę wszystkich moich ukochanych Rodaków w Polsce i na świecie, zapewnić, że problem ratowania ludzi biednych, pozbawionych środków do życia to dzisiaj sprawa ogromnej wagi.

Ukochani, wiem, że liczyliście na to, że przez Nagrodę Nobla cały świat usłyszy w tym roku o zbrodni katyńskiej. Chociaż świat nie będzie miał okazji, aby pochylić się nad tą wielką raną, nad jedną z największych zbrodni w dziejach ludzkości, by nienawiść i przemoc już nigdy więcej nie panowały nad narodami, jednak w naszej świadomości, w naszych sercach ta najtragiczniejsza karta dziejów będzie zachowana. Z tego cierpienia wyrosła wolność nie tylko naszego Narodu, ale całej Europy. Mając to przekonanie nie żywimy chęci zemsty, pragniemy pamięci i prawdy. To jest nasz polski wkład w budowanie pokoju świata.

Wezwani przez Ojca Świętego Jana Pawła II – pamiętamy i przebaczamy. A to jest dla nas największa nagroda w tajemnicy Bożego Miłosierdzia.

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie



23.08.2006

Ksiądz Prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kandydat do pokojowej Nagrody Nobla, kończy 88 lat

         Każda rocznica domaga się refleksji nad tajemnicą życia człowieka. Tajemnicę życia Księdza Zdzisława J. Peszkowskiego w syntezie oddaje treść okolicznościowego obrazka upamiętniającego ten jubileusz:

Miłosierny Boże, dziękuję Ci,

przez Niepokalane Serce Maryi

za 88 lat życia,

za Rodzinę,  Rodziców i Braci,

za Polskę – umiłowaną Ojczyznę,

za służbę wojskową – za ocalenie,

za dar kapłaństwa Chrystusowego,

za lata posługi w Orchard Lake,

za wszystkich spotkanych ludzi,

za każde doświadczenie,

za udział w Golgocie Wschodu,

za harcerską przygodę,

za wszystkich przyjaciół –

tych którzy żyją

i tych, z którymi codziennie spotykam się

w tajemnicy Świętych Obcowania.

Jezu, ufam Tobie!

 

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

Kapelan Pomordowanych na Wschodzie

Naczelny Kapelan Związku Harcerstwa Polskiego  pgK

Warszawa, 23 VIII 2006 r.

Budująca jest dla mnie prawda, że Dostojny Jubilat wszystko odnosi do Boga i Jemu za wszystko dziękuje. Trzeba nam uczyć się takiej postawy. Ksiądz Prałat Zdzisław J. Peszkowski jest świadkiem, który tak wiele przeżył i pozostał autentycznym człowiekiem pełnym zadumy i determinacji, ale też prostoty, serdeczności i otwartości dla każdego.

         Rzucony przez losy wojenne na daleki amerykański kontynent pozostał Polakiem, zatroskanym o dobro swojej Ojczyzny. Żarliwie zabiegał o jej dobre imię, przywoził tysiące pielgrzymów do Polski. Stał wiernie przy kardynale Stefanie Wyszyńskim i Ojcu Świętym Janie Pawle II. Żadna sprawa Kościoła i Ojczyzny nie jest mu obojętna.

Jest człowiekiem, który kocha młodzież. Jeszcze podczas służby w Armii Andersa, oddelegowany do opieki nad dziećmi tułaczymi, które przeszły przez Rosję, pozostał wierny młodym spod znaku krzyża harcerskiego. Do dzisiaj pozostaje kapelanem Związku Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju.

Ocalony od śmierci w Katyniu ze wszystkich sił zabiega o prawdę Golgoty Wschodu, o pamięć, przebaczenie i pojednanie. Uczestniczył w ekshumacji w Charkowie, Miednoje i Katyniu w 1991 roku. Z miłością namaszczał wydobywane szczątki polskich jeńców zamordowanych przez NKWD w 1940 roku. Zgarniał na modlitwę pracujących przy ekshumacji żołnierzy polskich i rosyjskich. Dzięki temu wydarzenie to stało się prawdziwym sacrum.

         Radujemy się, że 26 stycznia 2006 roku  Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął Uchwałę zgłaszającą księdza Zdzisława Peszkowskiego jako kandydata do Pokojowej Nagrody Nobla.

         Jak to dobrze, że każdy z nas może się identyfikować z ideałami, o które zabiega nasz Jubilat. Ad multos annos!

Grzegorz Łęcicki



31.05.2006

                                                                                               31.05.2006

Ojcze Święty, dziękujemy Ci!

         Dziękujemy Ci, Ojcze Święty, za to, że przybyłeś do nas, do Polski. Przybyłeś, aby dotknąć naszych serc, aby na nowo związać nas z Chrystusem, aby jeszcze raz przypomnieć nam obecność Twojego, Ojcze Święty, i naszego umiłowanego Jana Pawła II. Przybyłeś, aby z pełną świadomością dotknąć naszych ran z największą delikatnością, w prawdzie i miłości.

Już w drodze z lotniska nawiedziłeś miejsca upamiętniające mękę ofiar II wojny światowej. Nie zabrało na tej drodze znaku Golgoty Wschodu – pomnika „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie”. Podobnie jak w innych miejscach pamięci czas nie pozwolił Ci zatrzymać się na dłużej, ale dotknąłeś sercem i spojrzeniem tego symbolu Golgoty Wschodu i wszystkich zebranych na tym miejscu – Rodzin Katyńskich, Sybiraków, Kresowiaków, Dzieci tułaczych. Wcześniej odmówiliśmy modlitwę, tę samą, którą ze łzami w oczach wypowiedział Ojciec Święty Jan Paweł II 11 czerwca 1999 r. w dniu Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Później stanąłeś, Ojcze Święty, na Jasnej Górze. Gorąco pragnąłem być tam przy Tobie. Radowałem się, że swoim błogosławieństwem objąłeś Krzyż Katyński, który będzie umieszczony w Kaplicy Golgoty Wschodu, właśnie tam, na Jasnej Górze, w miejscu najdroższym sercu Polaków. Ten krzyż będzie nas umacniał w miłowaniu Chrystusa i oddawaniu Jemu naszych wszystkich dziejowych doświadczeń, będzie kształtował naszą postawę przebaczenia i pojednania w imię Chrystusa.

Dziękujemy Ci, Ojcze Święty za Eucharystię w Warszawie, za Wadowice, Kalwarię Zebrzydowską, za Łagiewniki i Kraków. Towarzyszyliśmy Ci też, Ojcze Święty w spotkaniu z młodzieżą. Dziękujemy za entuzjazm wiary, za Twoją młodość w Bogu. Jak dobrze nam było z Tobą. Czuło się duchową obecność ukochanego Ojca Świętego Jana Pawła II. Chyba nie zawiedliśmy Jego oczekiwań i przyjęliśmy Cię Ojcze Święty, z całą miłością do zastępcy Chrystusa na ziemi.

Kiedy stanąłeś, Ojcze Święty, w zadumie i bólu w Oświęcimiu, byliśmy blisko Ciebie. Widzieliśmy na niebie tęczę, która się w tym momencie pokazała na znak nadziei. Zgarnęliśmy w tej stacji Twojej obecności w Oświęcimiu wszystkie cierpienia Golgoty Zachodu, ale i Wschodu, która ciągle czeka na nazwanie po imieniu i w prawdzie.

Wracaj, Ojcze Święty szczęśliwie na Watykan. A nasze serca z Tobą. Odtąd stałeś się nam jeszcze bliższy. Przyjacielu i następco Jana Pawła II

 

 

Ks. Prałat Zdzisław J. Peszkowski

                         Kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie

 



26.05.2006

                                                                                  26.05.2006

                                               A to: PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ

                                                                                                      Jan Paweł II

 

Na szlaku VII pielgrzymki Ojca Świętego do Polski znalazła się dziejowa stacja modlitwy przy pomniku ,,Poległym i Pomordowanym na Wschodzie” w Warszawie.

Stało to się 11 czerwca Roku Pańskiego 1999 w dniu Najświętszego Serca Jezusowego.

Bez salw, bez fanfar stanął Namiestnik Chrystusowy Jan Paweł II przy pomniku Polskiej Golgoty Wschodu, stanął, zadumał się i ze łzami w oczach wypowiedział mod1itwę do Boga Ojca ludów i narodów:

 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Amen.

Łaska i Pokój od Boga, naszego Ojca,

I od Pana Jezusa Chrystusa,

niech będą z wami wszystkimi.

I z duchem Twoim.

Na miejscu, upamiętniającym męczeństwo

tysięcy synów i córek narodu polskiego,

wznieśmy do Boga naszą wspólną modlitwę;

Kyrie, elejson [...]

Módlmy się wspólnie do Boga tak,

Jak nauczył nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus:

Ojcze Nasz...

 

Wszechmogący wieczny Boże, Ojcze ludów i narodów, błagamy Cię, przyjmij dar świadectwa wiary, męki i śmierci synów naszego narodu umęczonych i zamordowanych na Wschodzie;

 

uczyń ich ofiarę posiewem wolności i pokoju;

Ojcze Najmiłosierniejszy,

przez przyczynę Matki Zbawiciela,

pomóż nam przebaczyć;

Broń nas od wojny, nienawiści i niepamięci.

Przez Chrystusa Pana naszego

                                               Amen

 

W dniu 25 maja Roku Pańskiego 2006 tę samą drogę

 przebył papież Benedykt XVI. Towarzyszyły mu

modlitwy najserdeczniejsze Rodzin Katyńskich,

Sybiraków i wszystkich, których dotknęło cierpienie

Golgoty Wschodu.

 

 Matko Boża Katyńska – umacniaj nas,

Matko Boża Kozielska – wspieraj nas,

Matko Boża Bolesna – módl się za nami.

JEZU UFAM TOBIE!

W TAJEMNICY ŚWIĘTYCH OBCOWANIA

MÓDLMY SIĘ WZAJEMNIE

 

Ks. Prałat Zdzisław J. Peszkowski

                                                       Kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie



13.05.2006

Żegnaj Drogi sercu Ojcze Marianie!

 

            Tak trudno słowami wyrazić ból jaki przeniknął nasze serca, gdy odszedł do Dobrego Boga, przyjaciel – o. Marian Żelazek.

Jestem najgłębiej przekonany, że jesteś już szczęśliwy i że jesteś obecny w tajemnicy Świętych Obcowania, a jednak... brakuje Ciebie na ziemi.

            Nikt z nas z Polski, nie mógł nawet dojechać na Twój pogrzeb, nie było możliwości żeby zdążyć na czas. Najwcześniejszy samolot wylądowałby w Puri dopiero 5 godzin po uroczystościach pogrzebowych.

            Żegnaliśmy więc Ciebie w Ojczyźnie, którą tak bardzo kochałeś. O godzinie 6 rano zacząłem Mszę świętą. Dokładnie w tym samym czasie, gdy świątynię w Puri, którą wybudowałeś i tak pięknie przyozdobiłeś, wypełniły tłumy ludzi – twoich trędowatych przyjaciół. Niewielu wśród nich było katolików, ale tysiące Hindusów. Na moją Mszę świętą w Warszawie przyszła pani redaktor Anna Pietraszek, bo nie mogła w żaden sposób na czas dolecieć do Indii.

Podczas Mszy świętej myślą przenieśliśmy się do Puri, byliśmy tak blisko przy Tobie, Ojcze Marianie, że niemal słyszeliśmy płacz Twoich hinduskich przyjaciół, chorych, ich rodziny i dzieci. Tak ich ukochałeś heroiczną miłością, jakiej nauczył Cię sam Pan Jezus, ale i oni kochali Ciebie.

            Trwając w zadumie nad tajemnicą Twojego odejścia, ukochany Marianie, odkryłem na nowo Twój wiersz, który napisałeś w obozie po śmierci błogosławionego Wincentego Frelichowskiego. Dziś ten wiersz dedykuję Tobie, bo w tych słowach jest tajemnica świętości nie tylko błogosławionego Wincentego, ale też Twojej.

Oto fragmenty wiersza, który napisałeś Ojcze Marianie, po odejściu do Boga błogosławionego Wincentego w obozie w Dachau:

I odszedł... cicho, bezszelestnie, tak

jak zawsze czynił za życia.

Przy samym brzasku dnia wykradła – nam

go śmierć, (...)

W ciszy dzieją się wielkie rzeczy.

W ciszy budzącego się zimowego poranka

Dusza Jego uleciała ku niebu.

U trumny Jego zapłakała spóźniona Wolność...

Ta wyśniona...

ta wytęskniona...

ta, która stała przed Jego oczami,

gdy budził się i zasypiał

- ,,Fata Morgana” łagrowego życia...

U trumny Jego stanęli zbolali koledzy...

cisi... skupieni... twardzi...

pełni bolesnej zadumy...

zastygli w niemym ża1u, (...)

Jeno serce, które zawsze gorące pozostało,

krajało się pod kamienną powloką.

Jeno łzy duże, gorące stanęły w oczach,

a wykulać się na policzki nie chciały.

U trumny Jego stanęło dzieło Jego.

Bo – święty – swoje dzieło zawsze z sobą nosi.

Bo największe dzieło świętego – to On sam.

I dlatego Pan go zabrał, bo dzieło już gotowe stanęło.

Już spalił się w służbie Boga i Ojczyzny.

Chrystus cierpiący nigdy Go nie

potrzebował szukać... szedł zawsze sam

na Jego spotkanie. Odnajdywał Go między

trybami maszyny obozowej

na rewirze,

na blokach nieparzystych,

                  zgłodniałego – nakarmił.

                  nagiego           – przyodział...

                  smutnego         – pocieszał...

upadłego na duchu ,,Chrystusa” – dźwigał.

Nie tyle mówił, co czynił. Serce rwało

mu się do radosnego działania. (...)

Śpi teraz bojownik Chrystusa niestrudzony.

Ten, co wyrąbywał Chrystusowi lepsze jutro,

odpoczywa teraz po upale dnia...

Cichy,

namaszczony ofiarą,

przyobleczony w dumną powagą umarłych. (...)

U trumny Jego stoją jeszcze

zawsze zadumani koledzy.

Oni przyszli do Niego, jak kiedyś wierni

uczniowie do zmarłego Jezusa, pod

                                                         osłoną nocy...

W sercu ważą święte i zuchwałe

zamiary...

Wolę przekuwają na wolę zmarłego...

„Żywe Kamienie”, z których wzniosą się

granitowe posady świata i Ojczyzny

nie na wzór wyniszczonego

w trumnie ciała...

ale według ducha Jego...

            I my dzisiaj stoimy w zadumie nad Twoją trumną Ojcze Marianie, stoimy w zadumie i myślimy jak budować dalej według ducha Twojego.

            Warszawa, Stolica Polski, pożegnała Cię 9 maja br. o godzinie 19.00 w bazylice Św. Krzyża. Eucharystii przewodniczył Prymas Polski, Józef Kardynał Glemp. Obecny był też Twój obozowy kolega bp Ignacy Jeż. Homilię wygłosił biskup – wygnaniec werbista Jerzy Mazur. Koncelebrowało 40 kapłanów. Przemawiał też prowincjał Zgromadzenia Werbistów. Obecne były władze państwowe Rzeczpospolitej Polskiej i Indii.

            Postać Twoją, Najdroższy Ojcze Marianie, przybliżyły nam świadectwa osób, którzy Ciebie znali i miłowali. Mówili o Tobie między innymi były ambasador – pan prof. Byrski, dr Helena Pyz, która 17 lat pracuje wśród trędowatych w Jeevodaya, pani Anna Pietraszek, i rodzony brat – Wacław.

I ja miałem szczęście pożegnać Ciebie, Drogi Ojcze Marianie. Szczęśliwy jestem, że mogłem mieć za przyjaciela człowieka świętego.

                                                                                             

                                                                                            ks.Zdzisław Peszkowski



02.04.2006

JANIE PAWELE II JESTEŚ Z NAMI!

2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37 – Umiłowany Ojciec Święty, Jan Paweł II odszedł do domu Ojca. Dobrze, że telewizja „Trwam” daje nam co pewien czas przypomnienie tej chwili. Stajemy na Placu św. Piotra, spoglądamy w okna kolejny raz słyszymy słowa arcybiskupa Leonarda Sandri, który obwieszcza, że Jan Paweł II „wrócił do domu Ojca”.

            Dobrze też, że raz po raz powraca na ekran scena wyboru Jana Pawła II, oczekiwanie na biały dym, ogłoszenie i to pierwsze pozdrowienie: Pochwalony Jezus Chrystus. I te słowa, że przychodzi „z dalekiego Kraju” – z naszej umiłowanej Ojczyzny.

            Dobry Bóg dał nam łaskę, że przez długie 26 lat ciągle mogliśmy być z Nim, słuchać Jego słów, umacniać się błogosławieństwem

Ojcze Święty, przez te wszystkie poprzednie lata czekaliśmy na każde spotkanie z Tobą. Przygotowywaliśmy się na tę chwilę. Osobiście zawsze robiłem sobie rachunek sumienia: z czym przychodzę, jaki jestem, czego dokonałem. I ten ogromny wysiłek, żeby Ci w tych dwóch, trzech zdaniach powiedzieć wszystko, o wielkiej miłości do Ciebie i wiernym oddaniu.

Byłeś Ojcze Święty umocnieniem dla nas kapłanów. W każdy Wielki Czwartek, czekaliśmy na list od Ciebie. Na każde Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy jechałem do Rzymu, aby być blisko przy Tobie, modlić się z Tobą. Teraz już tylko Jasna Góra może ukoić tą tęsknotę. I to staranie, żeby Cię nie zawieść, żeby jak najlepiej wypełnić zadanie, które Bóg na mnie złożył. A Ty, Ojcze Święty, dodawałeś sił. Jakim umocnieniem były dla mnie Twoje słowa: „Codziennie modlę się za tych, którzy zginęli w Katyń” oraz „Pamięć Katynia nie może być wymazana z mapy Europy”. Nigdy nie odmówiłeś przygarnięcia. Jakże Ci podziękować za specjalne błogosławieństwo i dotkniecie Obrazu Matki Bożej Katyńskiej i Matki Bożej Kozielskiej Różańcowej i kamieni węgielnych pod budowę cmentarzy w Katyniu, Charkowie i Miednoje.

Jakąż łaską była Msza święta i specjalne spotkanie dla Rodzin Katyńskich w 1996 r. Ci ludzie tyle wycierpieli. Spotkanie z Tobą, Ojcze Święty, to było otarcie łez. I ten fantastyczny program pracy, który nam zostawiłeś: „Przybyliście do Rzymu, do grobów Apostołów, aby na nowo (...) odczytać jakie jest wasze zadanie, zadanie Rodzin Katyńskich. Wydaje się, że jest nim niesienie przebaczenia. Tak jest w nim przechowywanie pamięci tego dramatu narodowego, rodzinnego, osobistego, ale w nim również poprzez tę pamięć, przebaczenie.”

A jaką mocą byłeś, Ojcze Święty, dla młodego pokolenia, dla harcerzy. Jak zawsze zauważałeś młodych, jak umiałeś z nimi rozmawiać. A oni? Czuli się przy Tobie lepsi, kochani, potrzebni. Ta fantastyczna „biała służba”. Z jakim oddaniem trwali przy Tobie pomagać ludziom podczas każdej pielgrzymki do Ojczyzny i w tych krajach świata. Dałeś nam, Ojcze Święty, błogosławionego Wincentego Frelichowskiego jako patrona harcerstwa. To wielki dar dla nas, polskich harcerzy z kraju i z całego świata.

Jako naczelny kapelan ZHP poza granicami Kraju zawsze miałem ułatwione zadanie. Wystarczyło wsłuchiwać się w Twoje wskazania i program był gotowy, jasny, zdecydowany. Dla nas wszystkich Polaków poza Polską byłeś, Umiłowany Ojcze Święty, przykładem i wzorem. Pełniąc posługę wobec całego świata, nigdy nie zapomniałeś o Ojczyźnie, o jej problemach i potrzebach. Chyba nikt inny w dziejach nie rozsławił imienia Polski na świecie, tak jak Ty to uczyniłeś. Ileż razy doznawaliśmy honoru tylko z tego powodu, że jesteśmy z tego samego kraju. My wszyscy, Twoi Rodacy, byliśmy dumni z Ciebie. Uczyłeś nas jak być Polakami poza Polską.

Zauważyłeś wszystkich chorych. Zaraz na początku Pontyfikatu powiedziałeś: „moja moc w Was”. Pomogłeś rozumieć i przyjmować cierpienie. Dałeś inną perspektywę cierpieniu i ludzkiej słabości. Sam tyle światu powiedziałeś przez cierpienie.

Ojcze Święty, w specjalny sposób dziękujemy Ci za Twoją obecność w tajemnicy fatimskiej. Wszystko się wypełniło, przed czym Matka Boża w 1917 r. ostrzegała nas w Fatimie. Przyszło wielkie doświadczenie dla całego świata i dla naszego Narodu – hitleryzm i komunizm. Ideologia bezbożnictwa, przemocy i śmierci rozlała się na wiele narodów. Miliony ludzi zginęło. W tym Katyń, Ostaszków, Strobielsk, tysiące więźniów, zesłańców z gułagów i kołchozów. Straszliwe prześladowanie. Doświadczałeś tego, Ojcze Święty, osobiście w kraju i w Rzymie, gdzie siły zła uderzyły na Ciebie. Matka Boża ocaliła Twoje życie. Stał się to w Jej dniu – 13 maja. A potem kulę, która Cię przeszyła oddałeś do Jej korony w Fatimie, a na Jasną Górę przesłałeś pas, aby na przypominała ciągle tajemnice Twojego cierpienia i zawierzenia.

Oddałeś Matce Bożej ludzkość i Rosję, tak jak o to prosiła. I pozostawiłeś nas w Jej ramionach. Cała nadzieja zagrożonej Rodziny ludzkiej w Jej Niepokalanym Sercu.

Umiłowany Ojcze Święty, zatrzymałeś falę zła, jakie rozlewało się na świat. Prosiłeś - nie lękajcie się. Powtarzałeś – Totus Tuus i zwyciężałeś mocą Boga. Jakże Ci za to podziękować. Po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, którego kochałeś jak Ojca, powiedziałeś, że pozostawił On po sobie wielkie dziedzictwo i prosiłeś: „oby Kościół i Naród był wielki dziedzictwem kard. Stefana Wyszyńskiego”. Dzisiaj, Ojcze Święty, odnosimy te słowa do Ciebie i błagamy Matkę Najświętszą, aby Kościół, Naród i cały świat był mocny dziedzictwem Twojej wiary, Twojego cierpienia, Twojego świadectwa.

GAUDE MATER POLONIA.

Twoje słowa, Ojcze Święty nabierają coraz głębszej wymowy. Kiedy słucham teraz Twoich przemówień odkrywam na nowo ich głębię, ich świeżość.

Ojcze Święty Janie Pawle II nie umiem myśleć o Tobie w czasie przeszłym. Jesteś z nami, jesteś z Kościołem, jesteś z Polską. Razem z kard. Wyszyńskim wspierasz nas z niebieskiej Ojczyzny. Czuję Twoją obecność.

Dziękujemy Ci, Ojcze Święty, za Papieża Benedykta XVI, który prowadzi Kościół Twoimi śladami za Chrystusem, prowadzi nas drogą wiary i miłości do Boga i do człowieka.

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan „Rodzin Katyńskich”

i Pomordowanych na Wschodzie



31.01.2006

                                         Uchwała

 

                     Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej

 

 

                          z dnia 26 stycznia 2006

 

 

w sprawie uhonorowania Ks.Prałata Zdzisława Peszkowskiego

 

                          Pokojową Nagrodą Nobla

 

 

 

       Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zgłasza kandydaturę Księdza Prałata Zdzisława Peszkowskiego do Pokojowej Nagrody Nobla.

 

       Ksiądz Prałat Peszkowski przez lata prowadził w Polsce i na forum międzynarodowym owocną akcję na rzecz zachowania pamięci i uświadomienia opinii międzynarodowej faktu zbrodni katyńskiej, jako bezprecedensowego mordu popełnionego przez Związek Sowiecki na internowanych polskich oficerach. Zbrodnia ta stanowi przykład jednego z największych aktów barbarzyństwa minionego stulecia.

 

        Jednocześnie Ksiądz Prałat – były więzień sowiecki i niedoszła ofiara Katynia od lat działa w duchu przebaczenia i pojednania polsko-rosyjskiego.

 

        Moralne potępienie zbrodni przeszłości stanowi przesłankę do budowania pokoju dziś i w przyszłości. Moralnym obowiązkiem rodziny ludzkiej jest pamiętać o każdej ofierze niesprawiedliwości, o każdym niewinnym cierpieniu. Ksiądz Prałat Peszkowski wypełnia ten obowiązek całym swoim życiem.

 

 

 

                                                      MARSZAŁEK SEJMU

 

 

 

                                                         (-)  Marek Jurek



31.01.2006

         Ze zdumieniem i wzruszeniem przyjąłem decyzję Sejmu Rzeczypospolitej zgłoszenia mojej osoby do Pokojowej Nagrody Nobla.

            Pierwsza moja myśl – to przekonanie, że jest to akt czci i hołdu dla tych, którzy zostali zamordowani na Wschodzie przez zbrodniarzy owładniętych ideologią zła i nienawiści, i dla ich rodzin.

            Dla mnie, jeńca Kozielska, kapelana Rodzin Katyńskich i Pomordowanych na Wschodzie, nominacja do Nagrody Nobla jest znakiem, że polski Sejm ma rozeznanie wagi sprawy katyńskiej, której służę całym moim kapłańskim życiem. Czy świat, czy Oslo, zdobędzie się na to rozeznanie przekonamy się.

            Coraz bardziej jestem świadomy tego, że ocalałem po to, aby dać świadectwo prawdzie. A waga tej prawdy dotyczy nie tylko mojego Narodu, tak doświadczonego w czasie II wojny światowej. Prawda o zbrodni katyńskiej od lat jest probierzem sumienia wielu mocarstw świata, który znały ją, ale milczały zniewolone układami.

            Do dzisiaj jeszcze są w tej prawdzie niedopowiedzenia, zakłamania, uwarunkowania. „Zbrodnia” nie jest nazwana po imieniu, określona, osądzona. Ciągle jest przedmiotem zakłamania i politycznych przetargów.

Może wreszcie przyjdzie czas, że mnie jako świadka tej prawdy świat upewni, że ją zrozumiał i pochyli się nad nią tak jak pochyla się nad holocaustem. A wtedy będę mógł powiedzieć mim Pomordowanym Braciom, że świat zna prawdę o ich śmierci, zna wagę pamięci i mocy przebaczenia.

            W tym duchu przyjmuję nominację do Pokojowej Nagrody Nobla z wdzięcznością Polsce, która ciągle wierzy, że ludzkość stać na dojrzałość, sprawiedliwość i autentyczne pragnienie pokoju.

Nagroda Nobla jest znakiem, że świat rozumie wartość i potrzebę pokoju. A nie ma go bez prawdy, przebaczenia. I to jest droga do pojednania.

ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

Kapelan Rodzin Katyńskich

Pomordowanych na Wschodzie



30.01.2006

„To Polska właśnie”

 

         W sobotę 28 stycznia br. miałem możliwość spotkać się w Sejmie i podzielić się opłatkiem z senatorami i posłami poprzednich kadencji. Stanąłem z ludźmi, którzy bogaci są dużym doświadczeniem społecznej służby dla kraju.

Spotkanie z Marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem było dla nich upewnieniem, że nadal mają swoje miejsce w obszarze odpowiedzialności za Polskę. Osobiście ucieszyłem się spotkaniem z wieloma ludźmi, którzy w trudnych warunkach, jakie panowały w tych przełomowych, jakże trudnych czasach, potrafili szukać dobra  i podejmować wiele działań ku uzdrowieniu i odnowieniu Ojczyzny. Opłatek był z Jasnej Góry, a modlitwa serdeczna w duchu świadomości, że jesteśmy pokoleniem Jana Pawła II, a to zobowiązuje. Wizja IV Rzeczypospolitej Polskiej domaga się ogromnej pracy i wysiłku od każdego z nas, a zwłaszcza od ludzi z tak dużym doświadczeniem. Od tego nie ma taryfy ulgowej aż do końca życia. Dzieliliśmy się opłatkiem w serdecznej atmosferze.

Ogromnie byłem szczęśliwy, że po przemówieniu p. Marszałka Marka Jurka, który nakreślił obraz współczesnej sytuacji, mogłem na zakończenie zabrać głos. Poprosiłem, żeby wszyscy wstali, aby osobiście upewnić Pana Marszałka Sejmu, że gotowi są do serdecznego wspierania jego zadań, aby Sejm był prawdziwie znakiem mocy i prawości IV Rzeczypospolitej. Było to dla mnie naprawdę duże przeżycie spotkać ludzi, spośród których tak wielu prawdziwie chce służyć Polsce, umiłowanej Ojczyźnie.

W kilka godzin po tym spotkaniu szok! Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość o tragedii w Katowicach. Natychmiast przyszła się myśl – jak pomóc modlitwą za tych, którzy zginęli, za rannych, rodziny ofiar, ratowników i pracowników służby zdrowia.

Dobry Boże, ogarnij ich wszystkich, umocnij, pociesz. Spójrz na naszą Ojczyznę. Jednak tyle w nas ducha, tyle spontanicznej woli pomagania, wzajemnej troski i miłości!

Już w 4 minuty po wypadku nadeszła zorganizowana pomoc. Godna podziwu była gotowość służby zdrowia. Obecność władz państwowych, prawie natychmiast Pana Premiera, wkrótce Prezydenta Rzeczypospolitej, ministrów, władz administracyjnych ich szybkie decyzje, ogromnie ważne dla wszystkich obecnych na miejscu tragedii, niosące pomoc i dające otuchę poszkodowanym i ich rodzinom, że nie pozostaną sami ze swoim dramatem. I ta wielka wspólna modlitwa. Cała Polska stanęła ku pomocy, setki ludzi oddających krew dla rannych w katastrofie.

Rozdzwoniły się telefony z kraju i z różnych stron świata, gdzie mieszkają Polacy – jak pomóc? Słyszałem takie pytania w Radio Maryja, wiele osób dzwoniło bezpośrednio do mnie.

         To Polska właśnie! Nasze prawdziwe oblicze to nie tylko polityczne targowisko i kłębowisko ambicji, ale wielkość serca, spontaniczna ofiarna pomoc, solidarność w tragedii I nagle nie ma podziałów. Wszystkie znikają. Jest jedność w cierpieniu i dążenie z pomocą. To znak niekłamanej nadziei, że jest duch w Narodzie.

Wielką pociechą była też dla nas Polaków modlitwa i błogosławieństwo Ojca Świętego Benedykta XVI.

 

      ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

      Kapelan Rodzin Katyńskich i

       Pomordowanych na Wschodzie

 



20.01.2006

Wielki poeta – Ksiądz Jan Twardowski odszedł do Boga

 

„Dla człowieka, który spełnił swe naturalne obowiązki, śmierć jest naturalna i mile widziana, jak sen”.         

 

         W środę 18 stycznia wieczorem, kiedy czekałem na Apel Jasnogórski, otrzymałem  wiadomość od p. Pułaskiego z Polskiego Radia:

- Proszę księdza, przed chwilą zmarł ks. Jan Twardowski. Na pewno Ksiądz go znał i bardzo cenił. Może chciałby ksiądz powiedzieć coś do całej Polski. Powiedziałem, bo był mi naprawdę bliski, bliski memu sercu. Ubogacał nas wszystkich swoim wielkim twórczym duchem, Ksiądz Jan, poeta przedziwny.

Zaraz zadzwoniłem na Jasną Górę. Już dzwony dały znak, że rozpoczyna się Apel Jasnogórski. Gorąco pragnąłem, żeby właśnie stamtąd, z Jasnej Góry, przez Radio Maryja padła pierwsza wiadomość o odejściu do Boga naszego umiłowanego poety, kapłana, który nasze serca uskrzydlał pięknem, głębią myślenia i rozradowywał zaskakującymi wprost skojarzeniami. Karmił nas szczodrze swoją poetycką duszą.

         Drogi Księże Janie, nie odszedłeś od nas. Nadal uczysz nas patrzeć na świat przez dar piękna, prostoty i miłości, zawarty w Twojej twórczości.

Mam przed sobą kilka tomików Twojej poezji, które mi zadedykowałeś. Patrzę na nie z zachwytem. Otwieram, łykam Twoje myśli. W jednym z tomików prosisz „Nie zmarnujmy tego Daru. Myśli o Janie Pawle II”. W innymi tomiku odmawiam z Tobą różaniec. Wgłębiałem się w tajemnicę cierpienia Jezusa. Razem z Tobą wędruję po ogrodach, kontemplując „62 rośliny z najpiękniejszego ogrodu poezji”, uczę się patrzeć na świat tak, jak Ty patrzyłeś, wielki poeto, Księże Janie.

„... chamka czapla bezczelna coraz bliżej wody

denerwuje bociana bo ma palce żółte

znów Pan Bóg kocha żabę

nie za to że skrzeczy

żaba skrzeczy dlatego że Pan Bóg ja kocha

a Pan Bóg jest tak prosty

że musi być duchem.

Pan Cogito zdumiony meandrami świata

Niech wybaczy wiersze

Rwane prosto z krzaka”.

         Z Tobą, Księże Janie śpiewam piękną „Polską Litanię” na cześć Matki Boskiej pozdrawiając ją polskimi inwokacjami.

Z Tobą chcę kontemplować prawdę o świecie w tomie „Jak tęcza co sobą nie zajmuje miejsca”. Z Tobą chcę umiłować Tego, który Ci już wszystko wytłumaczył.

„Prośba”

Sam nic nie czyniłem dobrego

Ani mniej ani więcej

To tylko anioł rozdawał

Czasami przez moje ręce

Kochać też nie umiałem

Wiernie ani niewiernie

Ktoś inny lepszy

Kochał przeze mnie

Dogmatów nie rozumiałem

Rano w południe w nocy

Ufam że wytłumaczysz

Kiedy mi zamkniesz oczy.”

         Otulam Cię, Drogi Przyjacielu modlitwą. W Tajemnicy Świętych Obcowania, Ty jesteś już w ramionach Boga, a my ciągle jeszcze w drodze do Niego.

 

     ks. prałat Zdzisław J. Peszkowski

wcześniejsze wydarzenia...

Internetowy portal wiary i miłości ojczyzny
mailto:webmaster